Sankcja przysługuje także po spłacie całego zobowiązania
Mit, że sankcja darmowego kredytu dotyczy wyłącznie zobowiązań niespłaconych, nadal często się pojawia. Tymczasem może ona mieć zastosowanie także wtedy, gdy kredyt został już w pełni uregulowany, ponieważ uprawnienie to wynika z samego naruszenia przepisów, a nie z aktualnego stanu rozliczeń. Decydujące jest to, czy umowa zawierała wszystkie wymagane elementy – prawidłowo określone koszty, zasady spłaty, kompletne informacje przekazane konsumentowi przed zawarciem umowy. Jeżeli doszło do uchybień, możliwe jest żądanie zwrotu części poniesionych kosztów nawet po zakończeniu spłaty. Zastosowanie sankcji nie zależy więc od tego, czy kredytobiorca nadal ma niespłacone raty, lecz od faktycznych naruszeń obowiązków informacyjnych po stronie kredytodawcy w chwili zawierania umowy.
Wykazanie szkody nie stanowi przesłanki uruchomienia sankcji
Przekonanie o konieczności wykazania konkretnej straty finansowej jest szeroko rozpowszechnione, choć to mit. W rzeczywistości sankcja darmowego kredytu ma charakter szczególny i nie wymaga dowodzenia szkody w klasycznym znaczeniu. Wystarczające jest wykazanie naruszenia obowiązków informacyjnych przez kredytodawcę. Ustawodawca przewidział tu mechanizm ochronny dla konsumenta, który działa niezależnie od faktycznego uszczerbku.
Konsument nie musi więc przedstawiać dowodów, że poniósł stratę finansową w wyniku wadliwej informacji czy niepełnych danych o kosztach kredytu. Wystarczy, że instytucja finansowa nie dopełniła swoich obowiązków wynikających z ustawy o kredycie konsumenckim. Takie podejście ustawodawcy ma chronić słabszą stronę umowy przed sytuacją, w której bank mógłby zrzucać odpowiedzialność na kredytobiorcę, argumentując brak wymiernej szkody. To właśnie naruszenie standardów informacyjnych – samo w sobie – stanowi wystarczającą podstawę do skorzystania z uprawnień.
Błędy w sposobie ustalenia RRSO a nieabuzywność klauzul
Fakt, że niektóre postanowienia kredytu zostały później uznane za abuzywne, nie oznacza jeszcze naruszenia obowiązków informacyjnych w zakresie RRSO. Przekonanie w tym zakresie to mit. Wskaźnik ten ustala się według stanu z chwili zawarcia umowy, przy założeniu jej wykonywania zgodnie z pierwotnymi warunkami. Znaczenie mogą mieć dopiero uchybienia w sposobie wyliczenia, które mogły wprowadzić konsumenta w błąd co do rzeczywistego kosztu zobowiązania.
Dopiero takie nieprawidłowości mogą otwierać drogę do zastosowania sankcji darmowego kredytu. Błędne obliczenie rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania – na przykład pominięcie niektórych elementów kosztowych – różni się zatem od sytuacji, w której klauzula została uznana za niedozwoloną już po zawarciu umowy. Warto odróżnić moment powstania wadliwości od momentu jej formalnego stwierdzenia przez sąd. Jeśli w chwili podpisania umowy RRSO zostało prawidłowo wyliczone zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami, późniejsze zakwestionowanie zapisów umowy nie wpływa automatycznie na możliwość dochodzenia sankcji z tego tytułu.
Zakres podmiotowy sankcji ogranicza się do konsumentów
Często spotykany mit dotyczy zakresu zastosowania przepisów. Sankcja darmowego kredytu odnosi się wyłącznie do umów zawieranych przez konsumentów – osoby fizyczne działające poza działalnością gospodarczą. Jeżeli kredyt był związany z firmą, co do zasady nie można skorzystać z tej instytucji. O tym decyduje przede wszystkim cel finansowania wskazany przy zawieraniu umowy, a także sposób wykorzystania środków.
Znaczenie mogą mieć również dokumenty towarzyszące, takie jak wniosek kredytowy czy oświadczenia składane wobec banku. Nawet gdy kredyt został faktycznie przeznaczony na potrzeby prywatne, ale we wniosku widniał cel związany z prowadzeniem działalności, dochodzenie sankcji może okazać się niemożliwe. Sądy badają bowiem okoliczności towarzyszące zawarciu umowy – w tym deklarowany cel, a nie wyłącznie późniejsze faktyczne wykorzystanie środków. Jeśli konsument chce uniknąć problemów z późniejszym dochodzeniem roszczeń, powinien uważać na to, co wpisuje we wniosku kredytowym oraz jakie oświadczenia składa podczas rozmowy z doradcą bankowym.
Sankcja nie służy podważaniu mechanizmu ustalania oprocentowania
W przestrzeni publicznej pojawia się teza, że sankcja darmowego kredytu może być narzędziem do kwestionowania WIBOR, co stanowi mit. Instytucja ta dotyczy wyłącznie naruszeń obowiązków informacyjnych wobec konsumenta, a nie samego mechanizmu ustalania oprocentowania. Spory związane z WIBOR opierają się na innych podstawach prawnych i wymagają odrębnej argumentacji.
Przedmiotem postępowań dotyczących sankcji jest bowiem to, czy kredytobiorca otrzymał przed zawarciem umowy pełną i zrozumiałą informację o kosztach finansowania oraz czy została ona przekazana w odpowiedniej formie. Kwestie związane z konstrukcją wskaźnika referencyjnego, jego reprezentatywnością czy sposobem ustalania przez panel banków to zupełnie inna materia, która bywa rozważana w kategoriach abuzywności klauzul umownych bądź nieważności postanowień. Nie należy więc mieszać tych dwóch ścieżek prawnych – każda z nich wymaga innego rodzaju argumentacji oraz innego podejścia procesowego.
Termin roczny od wykonania umowy wyznacza granicę czasową
Mit o braku jakichkolwiek ograniczeń czasowych w dochodzeniu roszczeń bywa powielany przez kredytobiorców. Sankcja darmowego kredytu może być dochodzona w terminie roku od dnia wykonania umowy. Niedochowanie tego okresu powoduje utratę możliwości skorzystania z uprawnienia. Dlatego tak ważne jest szybkie działanie po wykryciu nieprawidłowości – zwlekanie może zamknąć drogę do roszczeń.
Wykonanie umowy następuje w chwili, gdy kredytobiorca uregulował ostatnią ratę i spłacił całe zobowiązanie. Od tego momentu biegnie jednoroczny termin, w którym można złożyć oświadczenie o skorzystaniu z sankcji. Nie należy mylić tego terminu z przedawnieniem roszczeń – to dwie różne kategorie prawne. Termin z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim jest terminem materialnoprawnym, co oznacza, że jego upływ definitywnie pozbawia konsumenta możliwości skorzystania z sankcji. Sąd bierze go pod uwagę z urzędu, nawet jeśli bank o nim nie wspomni.
Złożenie oświadczenia woli przez kredytobiorcę jest niezbędne
Kolejnym mitem jest twierdzenie, że sankcja kredytu darmowego działa automatycznie. Warto wiedzieć, że kredytobiorca powinien złożyć stosowne oświadczenie kredytodawcy. Dopiero wtedy dochodzi do zmiany zasad rozliczenia umowy. W niektórych przypadkach spór może trafić do sądu, jeśli strony nie dojdą do porozumienia. Aktywność po stronie kredytobiorcy jest więc niezbędna.
Samo stwierdzenie naruszenia obowiązków przez bank nie skutkuje automatyczną utratą prawa do odsetek czy innych kosztów – dopiero wyraźne oświadczenie konsumenta uruchamia mechanizm sankcyjny. Oświadczenie powinno być złożone w formie pisemnej i wskazywać konkretne podstawy skorzystania z sankcji. Warto je przesłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, by móc później udowodnić, że nastąpiło to w terminie. Jeśli kredytodawca odmówi uznania roszczenia, konsument może wytoczyć powództwo – wtedy skutki złożenia oświadczenia będą analizowane przez sąd, który bada czy zostało ono złożone w odpowiednim momencie i formie.
Kredyty hipoteczne objęte sankcją tylko w wyjątkowych sytuacjach
Część osób zakłada, że sankcja darmowego kredytu obejmuje zobowiązania zabezpieczone hipoteką, co stanowi mit. Co do zasady mechanizm ten dotyczy kredytów konsumenckich – niezabezpieczonych hipoteką i mieszczących się w ustawowych limitach kwotowych. Wyjątkowo może on jednak znaleźć zastosowanie do niektórych umów hipotecznych zawartych od 18 grudnia 2011 r. do 21 lipca 2017 r. do kwoty nieprzekraczającej 255 550 zł, a także do wcześniejszych umów – do 80 000 zł. Warunkiem jest spełnienie definicji kredytu konsumenckiego obowiązującej w danym czasie.
Ocena w tym zakresie wymaga więc odniesienia do daty zawarcia umowy oraz jej parametrów. Szczegółowe wyjaśnienie dostępne jest w materiale dotyczącym sankcji kredytu darmowego a kredytu hipotecznego, który porządkuje kwestie dotyczące konkretnych przedziałów czasowych. Warto podkreślić, że ustawa o kredycie konsumenckim przeszła kilka istotnych zmian, które wpłynęły na zakres przedmiotowy jej stosowania. Każda z tych nowelizacji przesuwała granice kwotowe oraz modyfikowała definicje, dlatego tak istotne jest precyzyjne określenie, kiedy dana umowa została podpisana i jaka kwota została w niej przewidziana.
Zwolnienie dotyczy kosztów, a nie zwrotu kapitału
Przekonanie, że skorzystanie z sankcji darmowego kredytu oznacza brak obowiązku zwrotu pożyczonych środków, to jedno z najczęstszych nieporozumień. Sankcja nie zwalnia z obowiązku zwrotu kapitału. Konsument oddaje pożyczoną kwotę, ale bez odsetek i dodatkowych kosztów. Oznacza to, że kredytobiorca nadal musi rozliczyć się z bankiem w zakresie otrzymanej sumy, która została mu faktycznie udostępniona.
Ulega natomiast zwolnieniu z konieczności uiszczania wszelkich opłat, które pierwotnie wynikały z umowy – w tym odsetek umownych, prowizji, kosztów ubezpieczenia, jeśli zostały zaliczone do całkowitego kosztu kredytu. Warto zapoznać się z materiałem wyjaśniającym czego nie obejmuje SKD, aby uniknąć rozczarowań związanych z zakresem oczekiwanych zwrotów. Kluczowa zasada brzmi: zwracasz to, co otrzymałeś – ale nie płacisz już za to, że mogłeś z tych środków skorzystać. W praktyce oznacza to, że jeśli pożyczyłeś 50 000 zł, zwracasz 50 000 zł. Jeśli jednak do tej pory spłaciłeś już 60 000 zł (kapitał plus koszty), masz prawo domagać się zwrotu nadpłaty w wysokości 10 000 zł.
Warto znać mity, które powstały wokół sankcji darmowego kredytu, aby podejmować decyzje szybciej i pewniej. Przede wszystkim nie jest prawdą, że działa ona automatycznie bez żadnego działania ze strony kredytobiorcy. Warto pamiętać, aby przed podjęciem decyzji rzetelnie przeanalizować umowę kredytu i odnosić jej zapisy do konkretnych regulacji, a nie wpisów internautów.


